Geologia Małopolski i Podkarpacia a dostęp do wody
Od blisko 20 lat prowadzę firmę budowlaną, która realizuje inwestycje na pograniczu dwóch województw – małopolskiego i podkarpackiego. Z perspektywy wykonawcy operującego na styku Małopolski i Podkarpacia, kwestia dostępu do wody jest jednym z najbardziej problematycznych etapów przygotowania placu budowy. Często spotykam się z pytaniem od inwestorów: gdzie łatwiej o studnię? Moja odpowiedź zawsze brzmi tak samo: tutaj nie ma reguły, jest tylko statystyka i trudna geologia fliszu karpackiego. O ile w Małopolsce, szczególnie w okolicach dolin rzecznych, można liczyć na czwartorzędowe piaski i żwiry, o tyle im dalej w stronę Podkarpacia, tym częściej uderzamy w lite piaskowce i łupki, które potrafią skutecznie „ukryć” wodę przed wiertnikami.
Niedawno realizowaliśmy dwa projekty niemal jednocześnie – jeden pod Brzeskiem, drugi w okolicach Strzyżowa. W Małopolsce inwestor był przekonany, że wystarczy wbić rurę i woda będzie na dziesięciu metrach. Rzeczywistość okazała się inna; naprzemienne warstwy glin sprawiły, że pierwszy, płytki odwiert był kompletnie suchy. Nauczony tym doświadczeniem, przy drugiej inwestycji na Podkarpaciu, doradziłem klientowi kontakt z firmą poszukiwaniawody.pl. Teren był tam jeszcze trudniejszy, mocno pofałdowany, z dużym ryzykiem natrafienia na warstwy nieprzepuszczalne.
Zamiast strzelać w ciemno, ekipa przeprowadziła badanie metodą elektrooporową ERT. To podejście jest o tyle ciekawe, że pozwala zobaczyć różnice w przewodzeniu prądu między mokrym piaskowcem a suchym łupkiem. Na Podkarpaciu, gdzie budowa geologiczna jest niezwykle zróżnicowana i sfałdowana, badanie wykazało, że lustro wody znajduje się znacznie głębiej, niż zakładał lokalny wiertnik, ale za to w konkretnej szczelinie skalnej. Dzięki technologii ERT uniknęliśmy kosztownego błędu, jakim byłoby zatrzymanie wiercenia na trzydziestym metrze.
Moja ocena współpracy z firmą poszukiwaniawody.pl jest rzetelna: to nie są magicy, którzy wyczarują wodę tam, gdzie jej nie ma. Ich badanie po prostu brutalnie pokazuje prawdę o gruncie. W Małopolsce pomogło nam to ominąć warstwy gliniaste, a na Podkarpaciu precyzyjnie wycelować w warstwę wodonośną ukrytą pod grubą czapą skalną. Czy usługa ma wady? Tak, logistyka na trudnym, górzystym terenie bywa wyzwaniem – rozstawienie kilkuset metrów kabli i elektrod na zboczu wymaga czasu i odpowiedniej pogody. Nie jest to też usługa najtańsza, co przy rosnących kosztach budowy może zniechęcać.
Niemniej jednak, jeśli ktoś buduje na tak niepewnym gruncie, jaki mamy w południowej Polsce, badanie elektrooporowe to jedyna racjonalna metoda weryfikacji terenu. Warto to zrobić, zanim wiertnica wjedzie na działkę i zacznie generować koszty za każdy metr „pustego” przelotu.
M-GEO Maciej Staroń Nowoczesne Pomiary
ul. Długa 261
38-440 Iwonicz
NIP: PL6842519964
Email:
kontakt@poszukiwaniawody.pl





